Z mechaniką WHRP1 nie miałem styczności od ponad 20 lat! Niemal uczę się zasad na nowo. A przez to, że siedzę w klimacie mangowym, to postanowiłem ilustrować te sesje obrazkami z dżapońską kreską. A co mi tam, pobawię się w mangozjebka. W ten sposób będę wskazywał swoje przemyślenia gracza/mg.
Starałem się grę dzielić na sceny, by łatwiej było mi to wszystko ogarnąć mechanicznie.
SoloSesja #1, Spóźniony kupiec
Międzylesie, gdzieś w Kislevie, rok 2500
Zlecenie w Międzylesiu
Międzylesie, targowe miasteczko na trakcie, żyło od kilku godzin jarmarkiem. W powietrzu mieszał się krzyk handlarzy oraz gwar mieszkańców z zapachem jedzenia. Jak w każdym miejscu na świecie i w każdych czasach, w takich dniach miasto zdawało się większe niż zwykle.
Światomir nie lubił tłumów, także, kiedy do Światłomira przyszedł Swar z Nurg'Hall. I tutaj skorzystałem z generatora misji. Okazuje się, że Bogdar, kupiec i ich wspólny znajomy, zwykle był punktualny, a teraz cisza. Z jakiegoś powodu jeszcze nie dotarł do Międzylesia. Swar próbował brzmieć spokojnie, ale widać było, że obawiał się iż to nie było zwykłe spóźnienie.
Rzuciłem na reakcję Światomira, by dowiedzieć się co zrobi i kiedy uda się na poszukiwania. Wyszło, że na początku nie do końca podziela obawy Swara. Światłomir przeszedł się po mieście, by zaciągnąć języka... Nikt nie widział ani Bogdara, ani wozu. Skoro nie wjechał do miasteczka, to albo wciąż był gdzieś na północy, albo zatrzymało go coś po drodze. I co teraz? Jednak i naszego BG coś ruszyło. Światłomir popędził osiodłać konia i czym prędzej ruszył na szlak.
Północny szlak
Na trakcie Światłomir wypatrywał śladów wozu, charakterystycznych kolein, odcisków kopyt, resztek siana, czegokolwiek. Było sporo znaków ruchu, lecz żaden nie pasował do tego, czego szukał. Co ważniejsze, nie mijał żadnego kupca jadącego do Międzylesia. Mieszkając od dłuższego czasu w tym miejscu, to już mniej zdziwiłaby go cisza w karczmie w sobotni wieczór. Nie wiedziałem, czy ma to jakiekolwiek znaczenie. Zanotowałem to, bo może to o czymś świadczyć.
Po pewnym czasie spotkał niziołka-wędrowca. Takiego typa, co wygląda, jakby był w drodze od zawsze. Światłomir zagadał, wypytał o ruch na szlaku. Niziołek twierdził, że żadnego kupca nie widział i nikt go nie wyprzedzał. Wniosek był prosty: Bogdar musiał być dalej na północ albo zszedł z traktu.
Dopiero kiedy niziołek odszedł, złapałem się za głowę, bo Światłomir nie zapytał go o imię... Myślę, że i sam strażnik dróg musiał w tej chwili przystanąć na chwilę i skrzywić się pod nosem. „Serio? Naprawdę?”. Rzucam. W pamięci została tylko twarz (i wrażenie, że ten drobiazg może jeszcze wrócić).
Gobliny
Kilka mil dalej Światłomir zobaczył świeże tropy goblinów. Oczywiście, to nie musiało mieć związku z Bogdarem, ale gobliny blisko traktu zawsze oznaczają kłopoty. Czy BG pójdzie za tropem, czy zanotuje w pamięci i zajmie się misją? Rzucamy. Światłomir postanowił sprawdzić, dokąd zielone stwory poszły.
Zeskoczył z konia i przywiązał go do drzewa. Ostrożnie wszedł w las i ruszył prowadzony śladami. Zastanawia mnie motywacja tego człowieka. Postanowiłem rzucić, czy jego porzucenie misji odnalezienia kupca była podyktowana jakimiś zaszłościami z goblinami. I jak się okazuje: tak. Czyli to sprawa osobista. Warte zanotowania, by kiedyś, przyczyny tej relacji ustalić.
Wąwóz i wartownik
Tropy doprowadziły go do niewielkiego wąwozu. Na czatach stał goblin. Wygląda na to, że ten tutaj „najnudniejszą robotę świata” i przeżywał ją całym swoim goblińskim jestestwem. Nucił, wiercił się, dłubał w nosie, rozglądał się na pół gwizdka. Robił wszystko, by nie robić nic.
Światłomir (chyba tylko z konieczności potwierdzenia) próbował wypatrzeć ślady wozu Bogdara albo innych ludzi. Nic. Zero. Za to widać, że gobliny kręciły się tu wyraźnie w jakimś celu. Światłomir obszedł wartownika. Ten nawet się nie zorientował. Wąwóz prowadził głębiej w las. Prosto do ruin...
Ruiny i podsłuch
Ruiny wyglądały na stare. Ale nie stare, jak zabudowania w Międzylesiu, ale tak stare, że ich kamienie pamiętały Magnusa Pobożnego, a może i starsze...
Z wnętrza dochodziły goblińskie głosy. Światłomir rozumiał ich mowę na tyle, by złapać sens. I tu było zaskoczenie: nie brzmieli jak banda wracająca z łupu. Raczej jak ekipa, która właśnie odkryła coś fajnego i kłóci się, kto ma pierwszeństwo do oglądania. Takie „to moje”, „nie, moje”.
Światłomir ocenił teren. Było więcej niż jedno wejście, goblinów niewielu, a obozowisko wyglądało na świeżo urządzone. Zapamiętał miejsce i wrócił na trakt. Zaginiony kupiec nadal był priorytetem.
Międzylesie, targowe miasteczko na trakcie, żyło od kilku godzin jarmarkiem. W powietrzu mieszał się krzyk handlarzy oraz gwar mieszkańców z zapachem jedzenia. Jak w każdym miejscu na świecie i w każdych czasach, w takich dniach miasto zdawało się większe niż zwykle.
Światomir nie lubił tłumów, także, kiedy do Światłomira przyszedł Swar z Nurg'Hall. I tutaj skorzystałem z generatora misji. Okazuje się, że Bogdar, kupiec i ich wspólny znajomy, zwykle był punktualny, a teraz cisza. Z jakiegoś powodu jeszcze nie dotarł do Międzylesia. Swar próbował brzmieć spokojnie, ale widać było, że obawiał się iż to nie było zwykłe spóźnienie.
Rzuciłem na reakcję Światomira, by dowiedzieć się co zrobi i kiedy uda się na poszukiwania. Wyszło, że na początku nie do końca podziela obawy Swara. Światłomir przeszedł się po mieście, by zaciągnąć języka... Nikt nie widział ani Bogdara, ani wozu. Skoro nie wjechał do miasteczka, to albo wciąż był gdzieś na północy, albo zatrzymało go coś po drodze. I co teraz? Jednak i naszego BG coś ruszyło. Światłomir popędził osiodłać konia i czym prędzej ruszył na szlak.
Północny szlak
Na trakcie Światłomir wypatrywał śladów wozu, charakterystycznych kolein, odcisków kopyt, resztek siana, czegokolwiek. Było sporo znaków ruchu, lecz żaden nie pasował do tego, czego szukał. Co ważniejsze, nie mijał żadnego kupca jadącego do Międzylesia. Mieszkając od dłuższego czasu w tym miejscu, to już mniej zdziwiłaby go cisza w karczmie w sobotni wieczór. Nie wiedziałem, czy ma to jakiekolwiek znaczenie. Zanotowałem to, bo może to o czymś świadczyć.
Po pewnym czasie spotkał niziołka-wędrowca. Takiego typa, co wygląda, jakby był w drodze od zawsze. Światłomir zagadał, wypytał o ruch na szlaku. Niziołek twierdził, że żadnego kupca nie widział i nikt go nie wyprzedzał. Wniosek był prosty: Bogdar musiał być dalej na północ albo zszedł z traktu.
Dopiero kiedy niziołek odszedł, złapałem się za głowę, bo Światłomir nie zapytał go o imię... Myślę, że i sam strażnik dróg musiał w tej chwili przystanąć na chwilę i skrzywić się pod nosem. „Serio? Naprawdę?”. Rzucam. W pamięci została tylko twarz (i wrażenie, że ten drobiazg może jeszcze wrócić).
Gobliny
Kilka mil dalej Światłomir zobaczył świeże tropy goblinów. Oczywiście, to nie musiało mieć związku z Bogdarem, ale gobliny blisko traktu zawsze oznaczają kłopoty. Czy BG pójdzie za tropem, czy zanotuje w pamięci i zajmie się misją? Rzucamy. Światłomir postanowił sprawdzić, dokąd zielone stwory poszły.
Zeskoczył z konia i przywiązał go do drzewa. Ostrożnie wszedł w las i ruszył prowadzony śladami. Zastanawia mnie motywacja tego człowieka. Postanowiłem rzucić, czy jego porzucenie misji odnalezienia kupca była podyktowana jakimiś zaszłościami z goblinami. I jak się okazuje: tak. Czyli to sprawa osobista. Warte zanotowania, by kiedyś, przyczyny tej relacji ustalić.
Wąwóz i wartownik
Tropy doprowadziły go do niewielkiego wąwozu. Na czatach stał goblin. Wygląda na to, że ten tutaj „najnudniejszą robotę świata” i przeżywał ją całym swoim goblińskim jestestwem. Nucił, wiercił się, dłubał w nosie, rozglądał się na pół gwizdka. Robił wszystko, by nie robić nic.
Światłomir (chyba tylko z konieczności potwierdzenia) próbował wypatrzeć ślady wozu Bogdara albo innych ludzi. Nic. Zero. Za to widać, że gobliny kręciły się tu wyraźnie w jakimś celu. Światłomir obszedł wartownika. Ten nawet się nie zorientował. Wąwóz prowadził głębiej w las. Prosto do ruin...
Ruiny i podsłuch
Ruiny wyglądały na stare. Ale nie stare, jak zabudowania w Międzylesiu, ale tak stare, że ich kamienie pamiętały Magnusa Pobożnego, a może i starsze...
Z wnętrza dochodziły goblińskie głosy. Światłomir rozumiał ich mowę na tyle, by złapać sens. I tu było zaskoczenie: nie brzmieli jak banda wracająca z łupu. Raczej jak ekipa, która właśnie odkryła coś fajnego i kłóci się, kto ma pierwszeństwo do oglądania. Takie „to moje”, „nie, moje”.
Światłomir ocenił teren. Było więcej niż jedno wejście, goblinów niewielu, a obozowisko wyglądało na świeżo urządzone. Zapamiętał miejsce i wrócił na trakt. Zaginiony kupiec nadal był priorytetem.
Uznałem, że nie będę na tym etapie zawracał sobie głowy generowaniem szczegółów tych ruin. Może później tutaj Światłomir wróci i je sprawdzi.
Delikatna sprawa
Po jakimś czasie jazdy konnej Światłomir wreszcie zobaczył wóz Bogdara. Jechał wolno, ale jechał. Konie wyglądały w porządku, wóz też nie był uszkodzony. Bogdar siedział na koźle i udawał, że wszystko jest normalne. Udawał średnio. Co mu jest?
Światłomir podszedł do kolegi i zagadał o stan zdrowia. Usłyszał: „Ech, nic, przeziębienie…”. Klasyczna próba zatuszowania problemu... I wtedy Światłomir zauważył coś pod kocem. Ktoś tam ukrywał. Oddychał spokojnie. Spał! Kto to? Co tu się dzieje? Bogdar powiedział, że to „delikatna sprawa”. W tym momencie koc się poruszył, a spod niego wysunęła się młoda kobieta. Drobna, młoda, w drogich tkaninach. Na szyi błysnął naszyjnik, taki, jaki na trakcie zwykle przyciąga kłopoty! Kto to? Wyobrażam sobie, że Światłomir robi wielkie oczy i mówi: „co ty narobiłeś, człowieku?”. Bogdar miał minę kogoś, kto nabroił i sam nie wie, jak się z tego wykręcić.
W końcu kupiec opowiedział, że dziewczyna jest ścigana przez Nazgorytów. Poprosił Światłomira o pomoc i zaproponował wspólny powrót do Międzylesia. Światłomir zawahał się tylko na moment. W końcu to była jego robota: ochrona drogi i tych, którzy nią jadą. Poza tym ciekawość też swoje robiła.
Dziewczyna
Dziewczyna przebudziła się na wozie i początkowo była przestraszona. Szybko jednak rozpoznała w Światłomirze obrońcę. No ale kim ona jest? Okazuje się, że to Jagoda, córka bogatego mieszczanina Borjana Tęgotopora, bohatera wojny z Chaosem. Obecnie martwego. Ścigają ją kultyści odpowiedzialni za jego śmierć.
Eskorta i powrót w okolice wąwozu
Światłomir przyjął eskortę, ale z racji problemów pasażerki ustalił, że nie mogą pozwolić sobie na żadne długie postoje. No i przede wszystkim: czujność. Na szczęście ten odcinek drogi był spokojny. Za spokojny. Obawiałem się momentu, kiedy dotrze do miejsca, z którego wcześniej dotarł do goblińskich ruin.
Eskorta i powrót w okolice wąwozu
Światłomir przyjął eskortę, ale z racji problemów pasażerki ustalił, że nie mogą pozwolić sobie na żadne długie postoje. No i przede wszystkim: czujność. Na szczęście ten odcinek drogi był spokojny. Za spokojny. Obawiałem się momentu, kiedy dotrze do miejsca, z którego wcześniej dotarł do goblińskich ruin.
Kiedy zbliżyli się do miejsca, gdzie wcześniej widział goblińskie tropy, Światłomir dostrzegł... ślady szamotaniny przy drodze. Coś tu musiało się wydarzyć! Ale nie było rozlewu krwi. Wyglądało to jak przepychanka, po której ktoś został odciągnięty w las. Trop kierował w stronę wąwozu.
Bogdar naciskał, żeby jechać dalej. Światłomir, mając kupca, wóz, konie i dziewczynę na głowie, uznał, że rozsądniej będzie nie rozdzielać się na tym momencie. Zanotował w pamięci: „wrócę tu, jak tylko będę mógł”.
Bogdar naciskał, żeby jechać dalej. Światłomir, mając kupca, wóz, konie i dziewczynę na głowie, uznał, że rozsądniej będzie nie rozdzielać się na tym momencie. Zanotował w pamięci: „wrócę tu, jak tylko będę mógł”.
Rzuciłem parę razy i wyszło mi, że ktokolwiek został porwany, to żyje, ale grozi mu śmierć. W tym momencie ustawiłem sobie zegar na 6 kroków i zobaczymy, czy Światłomir zdąży tego kogoś uratować.
Przebranie
Przed Międzylesiem znaleźli czas i miejsce na krótki postój w osłonie. Tam Światłomir ogarnął szybki kamuflaż dziewczyny. Przebrała się w prostsze, męskie ubrania Bogdara, naszyjnik schowała pod warstwy materiału, okryła się podróżnym płaszczem. W kilka minut zmieniła się z „tajemniczej damy w opałach” w „zwykłego podróżnego”. Zadziałało zaskakująco dobrze.
Powrót do Międzylesia
Wjazd do Międzylesia odbył się w akompaniamencie jarmarcznego koncertu. Całe szczęście, bo nikt nie miał czasu przyglądać się wozowi. Światłomir doprowadził wóz do sklepu Swara z Nurg'Hall. Dziewczyna weszła do środka szybko, bez zbędnego zwracania na siebie uwagi.
Przebranie
Przed Międzylesiem znaleźli czas i miejsce na krótki postój w osłonie. Tam Światłomir ogarnął szybki kamuflaż dziewczyny. Przebrała się w prostsze, męskie ubrania Bogdara, naszyjnik schowała pod warstwy materiału, okryła się podróżnym płaszczem. W kilka minut zmieniła się z „tajemniczej damy w opałach” w „zwykłego podróżnego”. Zadziałało zaskakująco dobrze.
Powrót do Międzylesia
Wjazd do Międzylesia odbył się w akompaniamencie jarmarcznego koncertu. Całe szczęście, bo nikt nie miał czasu przyglądać się wozowi. Światłomir doprowadził wóz do sklepu Swara z Nurg'Hall. Dziewczyna weszła do środka szybko, bez zbędnego zwracania na siebie uwagi.
Prośba Bogdara i decyzja Światłomira
Kiedy sytuacja się uspokoiła, Bogdar wyłożył plan: dziewczyna nie może zostać w Międzylesiu. Chce ją wywieźć dalej, do większego miasta, gdzie łatwiej zniknąć. Spojrzał na Światłomira z tą mieszaniną nadziei i „wiem, że to dużo”, typową dla ludzi, którzy proszą o dużą przysługę.
Tutaj postanowiłem sprawdzić, gdzie właściwie jest Międzylesie, skąd Bogdar przybywał, oraz gdzie jest najbliższe większe miasto. Położyłem mapę na płasko i rzuciłem na nią kostkę. Niech los zadecyduje! Wyszło, że najbliższe miasto to Praag. Bogdar jechał z Dushyki.
Światłomir zgodził się pomóc, ale od razu zaznaczył, że następnym razem robią to mądrzej: dyskretniej, z planem i z przygotowaniem. Na koniec dnia została jedna niewiadoma: czy mimo wszystko ktoś w Międzylesiu zwrócił uwagę na powrót Bogdara, na dodatkową osobę, na to, że Strażnik Dróg osobiście ich prowadził.
Światłomir zgodził się pomóc, ale od razu zaznaczył, że następnym razem robią to mądrzej: dyskretniej, z planem i z przygotowaniem. Na koniec dnia została jedna niewiadoma: czy mimo wszystko ktoś w Międzylesiu zwrócił uwagę na powrót Bogdara, na dodatkową osobę, na to, że Strażnik Dróg osobiście ich prowadził.
Tego się dowiem na następnej sesji.
Stan na koniec sesji
Stan na koniec sesji
- Na ten czas Bogdar i dziewczyna są bezpieczni w Międzylesiu.
- Światłomir wie, że Jagoda ma problem z Nazgorytami, ale nie zna szczegółów.
- W lesie są ruiny zajęte przez gobliny oraz ślady szamotaniny przy trakcie, możliwy trop w stronę wąwozu.
- Podczas sesji ani razu nie wypadła mi możliwość przestawienia zegarów fabuły, także po prostu na koniec rzucałem. Wynik 1/k6 oznacza przesunięcie. Nie rzucałem tylko za porwanego, skoro dopiero się pojawiło to zagrożenie.
Zegary:
- Porwany w ruinach: 1/6.
- Światem wstrząśnie intryga lub skandal...: 1/4
- Światem nawiedzi kataklizm: 1/11
- Pojawi się silny władca: 2/17 (zmiana)
- Świat pochłonie wojna rasowa: 1/19
Przydatne linki:
Timeline świata Warhammera: https://whfb.lexicanum.com/wiki/Timeline
Kislev timeline: https://warhammerfantasy.fandom.com/wiki/Kislev_Timeline
Warhammer wiki: https://warhammer.fandom.com/pl/wiki/Warhammer_Wiki_pl
