Jakoś ostatnio motyw miłości i zakochiwania się jest mi miły. Patrzę na filmowe zakochane pary, czy czytam o nich w książkach i komiksach i jakoś jest mi milej na sercu. Chyba, że miałem ostatnio szczęście do takich przedstawień i po prostu się nimi nie udławiłem. I tak oczy kierują mi się ku książkom ze Smoczej Lancy i ogólnie do DnD. A co gdyby zrobić mechanikę fatalnego zauroczenia? Gracze raczej nie lubią tych motywów odgrywać. Jako MG też czuję się niezręcznie wtedy. Zostawmy to kostkom.
Podczas pierwszego spotkania z przedstawicielem przeciwnej płci, którego CHA jest równa 16 lub większa, MG może zażądać od BG wykonanie rzutu na MDR (z utrudnieniem dla własnej rasy, z ułatwieniem dla innej rasy).
Niepowodzenie oznacza, że postać zakochuje się w tej postaci. Każdy rzut przeciwko tej postaci wykonywany jest z utrudnieniem. Efekt utrzymuje się 1k12 dni lub do następnego spotkania z innym NPC, w którym można się zakochać (wówczas rzut zawsze wykonuje się z ułatwieniem).
Wynik 1 oznacza, że postać zakochała się na tyle trwale, że już nigdy nie będzie mogła uwolnić się spod tego uroku, choć będzie mogła dalej się zakochiwać w innych NPC. Tanis jest świetnym przykładem takiej nieszczęśliwie wyrzuconej jedynki wobec Kitiary.
Dlaczego wybrałem 16, a nie 8? W końcu jakby to powiedział stary, mądry z doświadczenia i oczytany w woluminach z Oxenfurtu krasnolud: Suus cuique placet. oraz Suus cuique amor thesaurus est., a jego mniej rozgarnięty kolega w stroju papugi z lutnią powiedziałby z porównywalnym natchnieniem: Na każdą dupę znajdą się chętni. Tutaj jednak chciałem podkreślić, że postacie z charyzmą 16 są wyjątkowo atrakcyjne. Ich uroda i charakter mają niemal magiczną moc. Oczywiście nie może to działać na każdej postaci. Tutaj pozostawiam MG decyzję, czy z danym NPC mogłaby zaistnieć taka sytuacja.
