[Diuna 2d20] Spotkanie na Siderii

 

[Wpis na podstawie rzutów kostkami w generatorach oraz przy użyciu kostki wyroczni, na tym etapie miałem stworzoną postać Jaren, oraz z rzutów wyszło, że scena będzie dotyczyła miłości i nieoficjalnego spotkania.]

Na orbicie Fakhiry unosiły się szczątki ogromnego okrętu kolonizacyjnego, Siderii. Jaren MacKenha ma się spotkać na nim z ambasadorką rodu Farid, Sheherazade'ą. Spotkanie ma się odbyć w tajemnicy przed oboma rodami. A i nikt nie mógłby się spodziewać, że mogłoby do niego dojść, ponieważ ani Sheherazade, ani Jaren wcześniej się nie spotkali. 

Jednak języki służby pokojowej są długie i ja, nadworny kronikarz coś dzięki nim wiem. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy do przelotnie para spotkała się podczas jednej z uroczystości na cześć Imperatora. Ich spojrzenia, o czym mogę zaświadczyć osobiście, spotkały się jedynie raz, i rzeczywiście, dzięki mojej spostrzegawczości mentata mogę śmiało stwierdzić, że policzki młodego pana i pięknej panienki nieznacznie, ale się spłoniły. 

Jaren MacKenha to młody, narwany potomek naszego władcy, Mikera MacKenhy i jego małżonki Jafiry z rodu Behem. Trzeci syn w drodze do sukcesji władzy nad rodem i być może to jest powodem jego zachowania. Nie musi czekać na pozwolenia, czy polityczne strategie ojca. 

Wziął panicz okręt w podróż nie mówiąc ojcu całej prawdy. Prawdą okazała się wyprawa na Siderię, miejsce gdzie MacKenhowie co jakiś czas wybierają się w celu złożenia pokłonu przodkom. Zwykle takie pielgrzymki odbywają się samotnie, jedynie w towarzystwie najbliższej służby. 

[W tym miejscu zaczyna się wykorzystanie całej wygenerowanej sceny. W scenie początkowo uczestniczą jedynie Jaren i Sheherazade. Stawką sceny jest ocalenie życia.]

Jaren i Sheherazade spotkali się w korytarzu. Ich służba bez słowa wycofała się na lądowisko. Nie patrzyli sobie w oczy. Jaren podszedł do dziewczyny i stali przy sobie w ciszy. Sheherazade położyła dłoń na sercu Jarena. Jeśli ktoś spodziewał się, że w odruchu żądzy rzucą się sobie na ramiona, to się rozczarował. Ich milczenie było jednak najszczerszym wyznaniem miłości. Ta chwila zostanie brutalnie przerwana. 

Młody MacKenha nie rozumie jeszcze odpowiedzialności jaka spoczywa w jego rękach. Miłość jest przyprawą, której nikt nie potrafi dawkować. 

W mroku korytarza błyska ostrze — ochroniarz Sheherazade rusza pierwszy. Cios jest szybki, czysty, nie do zatrzymania. Jaren pada, chwytając się za bok, czując gorąco krwi. Odpowiedź przychodzi natychmiast: ochroniarz MacKenhy rzuca się w walkę, zabijając napastnika, lecz ginie chwilę później zasztyletowany przez innego zbrojnego. Dla Jaren Sideria pogrąża się w ciszy. Półprzytomny, widzi jeszcze jak Sheherazade jest odciągana przez swoje służki, szarpana między wstydem a rozpaczą. Oboje wiedzą, że to spotkanie przyniosło coś większego niż śmierć.

[Nie wiedziałem, co się stanie z Jarenem. Postanowiłem oddać to kościom. Potrzebowałem 3 sukcesów, wyszło mi z dwoma. Porażka z konsekwencją... Jaren przegrywa walkę o świadomość. Rana w boku była głęboka. Zanim straż i medycy docierają na miejsce, chłopak traci przytomność. Ciało zostaje zabrane — ale nie wiadomo przez kogo. Ród MacKenha dowiaduje się jedynie, że jego statek rozbił się na orbicie. Sheherazade zostaje potajemnie odesłana na Kaitain.]

W archiwach rodu zapisano:  

„Dziedzic Jaren MacKenha zginął w nieznanych okolicznościach podczas pielgrzymki ku Siderii.”

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza