Moje dinozaury

Od czasów odkrycia dinozaurów chyba nie było pokolenia, które nie miało swojej fazy dinomanii. W na początku XIX (1824 r.) William Buckland opisuje Megalozaura, następnie w 1833 r. Gideon Mantell odkrywa i opisuje Iguanodona, a w 1842 r. Richard Owen wprowadza pojęcie "Dinosauria". Momentalnie społeczeństwo zachłysnęło się fascynacją wielkimi, pradawnymi potworami. Dinozaury wystawione  w Crystal Palace Park mogły (i w sumie mogą dalej) pobudzać wyobraźnię. Potem Edward Drinker Cope i Othniel Charles Marsh prowadzili na dzikim zachodzie wyścig o to, kto odnajdzie i opisze więcej dinozaurów. Ten czas (1877–1892) nazwany jest Wojną o kości. To wtedy odkryto kilka ikonicznych dziś już dinozaurów – Stegozaura, Allozaura, Apatozaura, Brontozaura (który przez większość czasu był uznawany za Apatozaura). Odkryto wtedy ponad 100 nowych gatunków dinozaurów! Dzieciaki mogły podziwiać na koniec ogromne rekonstrukcje w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie i w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Jest też Juliusza Verne i jego Podróż do wnętrza Ziemi (1864), gdzie bohaterowie spotykają prehistoryczne potwory. Kolejne pokolenie w 1912 roku cieszyć się mogło Zaginionym Światem Sir Arthura Conana Doyle'a. Popkultura przejęła pałeczkę zaszczepiania dinozaurów do dziecięcych umysłów:

Zaginiony Świat (1925), King Kong (1933), Beast from 20,000 Fathoms (1953), Milion lat przed naszą erą (1966), FlintstonowieDenver – Ostatni Dinozaur (1988), dla mojego pokolenia Park Jurajski (1993)... A to tylko kawałek długiej listy. Ja sam łyknąłem bakcyla, kiedy tata wypożyczył od znajomych odtwarzacz kaset wideo oraz kilka kaset. Wśród nich był film animowany Pradawny ląd (1988). Ależ zamęczałem po tym rodzinę pytaniami o dinozaury. Gęba mi się nie zamykała. Oczywiście wówczas nie było dużego dostępu do wiedzy i dopiero pojawienie się wspomnianego Parku Jurajskiego zmieniło sytuację. 

Dla mnie źródłami wiedzy były: 
  • Księga Dinozaurów Davida Lamberta, którą dostałem pod choinkę w 1996 lub 1997 roku. 
    • Książka o dinozaurach na poważnie. Dziś już wiem, że to twierdzenie jest dość na wyrost, ale jak byłem dzieciakiem, to mając tę książkę w ręku, czułem się jak doinformowany paleontolog.
  • Serial The Dinosaurs! (1992), w Polsce wyświetlany koło 1994 roku... ale tutaj nie jestem tego pewny, czy tak faktycznie było, na pewno na falki JP został przetłumaczony.
    • 4 godziny potężnego wykładu, dla mnie niedościgniony serial dokumentalny o dinozaurach. Każdy inny to już nie to samo. Oczywiście dziś wiedza jest już nieco przestarzała, ale dalej może być całkiem dobrym podkładem dla młodego dinomaniaka. 
  • Czasopismo Dinozaury (od 1994 roku), wydawnictwa De Agostini. 
    • Chyba najlepszy sposób na przekazywanie wiedzy o dinozaurach. Sylwetka trzech dinozaurów – jedna duża i dwie małe. Potem jakiś temat numeru, ciekawostki, plakat, quiz itd. Oczywiście należy pamiętać, że obecnie ten magazyn jest nieaktualny. Jako ciekawostkę mogę podrzucić, że w Polsce wydano 52 numery, a wersja wydawana w Wielkiej Brytanii przez Atlas Editions miała aż 103 numery! 
  • Książki: Kronika Ziemi (choć fatalnie przetłumaczona), Zanim pojawił się człowiek (1975) – cudowne retro ilustracje, Tajemnice zwierząt: Prehistoria (Wydawnictwo Dolnośląskie), Jak żyły dinozaury (Świat Wczoraj i Dziś), Dinozaury (Arkady), Ilustrowany Atlas Dinozaurów (Polska Oficyna Wydawnicza „BGW").
    • Oczywiście te książki są stare i sporej części nieaktualne. Na półce mam parę aktualnych książek, ale ja nie o nich tu, bo to wpis wspominkowy. 
Przez kilka lat prowadziłem zeszyt z wycinankami (i nie tylko) z dinozaurami. Niestety z czasem go straciłem. A miałem w nim artykuły prasowe o Parku Jurajskim, karteczki kolorowe z dinozaurami, mnóstwo różnych duperelek związanych z dinozaurami, notatki dziecięce o dinozaurach, niezgrabne rysunki dinozaurów. Na YouTube znalazłem wideo, gdzie koleś pokazuje zeszyt, który po moich pamiątkach i zapiskach był kilka razy grubszy od rozpychającej się zawartości.


  Poniżej postanowiłem zrobić spis dinozaurów, o których z jakiegoś powodu pamiętam, czuję sympatię, czy zrobiły na mnie wrażenie. 

„Dziwnym" trafem wszystkie dinozaury pokazane w Parku Jurajskim są na mojej liście ulubionych, czyli tyranozaurtriceratopsbrachiozaurdilofozaurgallimimparazaurolof i welociraptor. Oczywiście każdy źle przedstawiony, ale to nie ma znaczenia w tym miejscu. 

Archeopteryx – „Brakujące ogniwo", dinozaur przejściowy i przy okazji właściciel najpiękniejszej skamieliny: szkielet z odciśniętymi piórami w Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie. Za dzieciaka tata zabrał mnie do Muzeum Ewolucji w PKiN, bo była wystawa niesamowitego eksponatu przedstawiającego welociraptora i protoceratopsa, które pozabijały się w walce. Kiedy pierwszy raz zabierałem swojego synka do muzeum, z rozczarowaniem nie znalazłem tam już tych szkieletów. Mam tutaj link, do wirtualnej wycieczki. Zresztą wtedy też widziałem na żywo mojego pierwszego tyranozaura, a właściwie tarbozaura. Wtedy jeszcze zrekonstruowany w postawie kangura (boże, jak ja kocham retro-rekonstrukcje!). Dziś jest poprawnie zrekonstruowany, ale stary pozostał jako przykład błędów przeszłości. 

Niektóre dinozaury lubię, bo kojarzą mi się z zabawkami Dino Riders – zaurolof i styrakozaur. Być może ten pierwszy sprawił, że do dziś mam słabość do hadrozaurów – wspomnianego parazaurolofa, ale serce mi drży jak pomyślę o ogromnym lambeozaurzemajazaurze (taki dinozaurowy symbol rodzicielstwa), yyy no - hadrozaurze we własnej osobie. Tego drugiego pewnie bym lubił nawet i bez godzin zabaw, bo protoceratops, co zginął w walce z welociraptorem jest w mojej pierwszej piątce ukochanych gadów. 

Iguanodon – mam słabość do vintage, a iguanodon, jako jeden z pierwszych dinozaurów, jest kwintesencją starego świata. Poza tym jest ciekawym przykładem dinozaura przejściowego. Mutaburazaur, tajemniczy i w miarę bliski krewny też jest super. Choć głównie z powodu nazwy. MUTA_BURA_ZAUR. Ależ to brzmi! Zresztą z tego samego co iguanodona, kocham diplodokastegozaura ankylozaura. No i oczywiście apatozaur, który przez większość swojego istnienia w naszej świadomości nazywany był również brontozaurem. Brontozaur - jedna z najbardziej klasycznie brzmiących w moich uszach nazw dinozaura. 

Pozostając w temacie starowinek. Trias i wczesna jura nigdy nie były w centrum moich zainteresowań, wolałem te „bardziej rozwinięte" formy dinozaurów. Z czasem jednak zacząłem dostrzegać w formach pierwotnych i przejściowych piękno „zaginionego świata". Tutaj pewnie spora zasługa archeopteryksa. No ale na liście moich ulubionych dinozaurów, które są tak stare, że porównując je z t-rexem, to ten wygląda na współczesną jaszczurkę, znajdują się herrerazaurcelofyz heterodontozaur. (W czasach już dorosłych, do tej listy śmiało dopisuję nie-dinozaura, silezaura.) Nieśmiało wspomnę też o dimetrodonie pamiętając i podkreślając, że nie był on dinozaurem. 

Deinonychus był mi kiedyś dużo bliższy niż welociraptor. A to za sprawą pięknego opisu tego dinozaura w serialu The Dinosaurs! i przełomu w patrzeniu na dinozaury spowodowanego jego odkryciem. 

Jest też masa, którą ciężko mi uporządkować: allozaurkarnotaurbaryonyx. Co prawda karnotaur pojawił się w Jurassic Park: The Lost World (książka) i filmach Jurasic World (które staram się ignorować), ale tam nie zrobił na mnie wrażenia albo wydał mi się zbyt niesamowity z umiejętnością kamuflażu jak u kameleona. Lubię też strusiopodobne awimima i ornitomima, wyobrażam sobie, że wyglądały i zachowywały się jak całkiem współczesne kazuary. Hipsylofodon – nie mam pojęcia… czuję sympatię, ale nie wiem czemu, tak samo jak do minmi

Jeden z ostatnich polubionych przeze mnie dinozaurów z czasów dzieciństwa to owiraptor. Wydawał mi się jakiś taki upiorny, jak z horroru. Wtedy „złodzieja jaj", ale jak czytałem stosunkowo niedawno artykuł na jego temat, to jaja, przy których zginął, nie należały do innego gatunku, tylko jego, a wszystko inne wskazywało, że dbał o własne jaja i chronił gniazdo.

Właściwie wszystkie te dinozaury polubiłem w latach 90. Później dinozaury zeszły na dalszy plan i niewiele o nich czytałem. Co jakiś czas tylko zerkałem po jakieś ciekawostki, ale przyznaję – zatrzymałem się wtedy. Dopiero jakieś ostatnie trzy lata, trochę za sprawą mojego dziecka, wróciłem do tematu. 

Prześlij komentarz

Nowsza Starsza