Plan był taki. Obejrzę wszystkie odcinki serialu It:Welcome to Derry! i napiszę, co o nim myślę. Dziś finał i miałem go poznać w drodze do pracy. Pech chciał, że się nie dało! Od rana jestem wiec podejrzliwy i ostrożny. Scrolluję, ale tak jakbym szedł przez pole minowe. W głowie tylko: nie czytaj nagłówków, nie patrz na miniatury, nie wchodź w komentarze. Ktoś wrzuca „Wyjaśnienie finału...” i już wiem, że mam trzy sekundy, żeby uciec.
Szukałem mimo tego czegoś, co podtrzyma mi nastrój, ale nie zepsuje mi niespodzianki z wieczora. I wtedy trafiłem na rzecz, która mnie autentycznie ucieszyła: grafikę z bloga Charting the Tower, oś czasu powieści „TO”.
Większa wersja timeline. Prawdę powiedziawszy, to nie bardzo ułatwia ona zorientowanie się w fabule... Trzeba chwilę postudiować całość, by się w niej odnaleźć.
