–––> „Lovecraft" pisany przez Kinga na nutach KULT-u Jonsson i Peterséna <–––
Nie da się stworzyć planu zmieniającego się domu Navidsona. Można natomiast spróbować odtworzyć ten dom przed metafizycznymi zmianami. Nie jest to jednak łatwe, bo Pan Autor skromnie (z premedytacją) przekazuje tę wiedzę. Przynajmniej na razie. Z tego też powodu właściwie każda wizualizacja jest niewłaściwa. W książce są niby polaroidy z domem. Wątpię w ich „prawdziwość". Myślę jednak, że jest większy niż opisany w jako „typowy dom rodzinny". Dlaczego? Myślę jednak, że światowej sławy fotograf i wzięta modelka nie mieliby rozpadającej się ruiny, tylko porządne włości. Co wiemy?
- Dom jest z początku 18 wieku.
- Najbardziej pasującym stylem architektonicznym do rodzinnego domu z 1720 roku w Wirginii byłby styl georgiański lub styl kolonialny. Może to moja interpretacja, ale ten dom nie był w stylu Plantation House, czy Tidewater. Skłaniam się ku stylowi kolonialnemu.
- Parter: salon, kuchnia, przedpokój
- „magiczny korytarz" na zachodniej ścianie
- Piętro: sypialnia rodziców, sypialnia dzieci
Mniej więcej na etapie 8 rozdziału, pewnie za późno, odkryłem, że ta książka prowokuje do robienia własnych przypisów. Niezła przynęta i solidny haczyk dla takich jak ja. Trochę mi się ich zrobiło, ale czuję się nieco przytłoczony i trudno byłoby mi zrobić moje podsumowanie tych rozdziałów. Zwłaszcza, że piąty rozdział zaczyna się bardzo ciężkim wykładem na temat echa, w ósmym książka zaczyna „się rozpadać", a dziewiąty rozdział poważnie zmienia strukturę.
Przypisy pełne naukowego bełkotu i niepotrzebnych informacji Zampanò świadczą o popadaniu w szaleństwo. Przypisy Wagabundy również. Zaczynam mieć podejrzenie, że w jakiś dziwny sposób tych dwóch bohaterów jest jakoś ze sobą powiązanych – nie tylko w sposób przedstawiony we wstępie książki.
Chłód, który męczył Karen oraz Wagabundę – czy jest to powiązane z temperaturą (0'C – 4,4'C) metafizycznej architektury?
SI daje fajne możliwości wizualizowania sobie tej książki:
