Zachęcony dobrymi opiniami, czy swego rodzaju kultem towarzyszącemu książce Dom z liści postanowiłem się z nią zmierzyć. Liczne głosy sugerowały, czy wręcz wprost mówiły, że ta książka wymaga wysiłku. Trzeba w nią wejść, by jej zaznać. Nie lubię wysiłku, ale lubię angażować się w absorbujące historie. Opis na okładce właśnie to obiecuje.
Szybko po otwarciu książki, a i we wstępie, autor zaprasza do zabawy w zawieszenie niewiary, zignorowanie fikcji i wczucie się w powieść układankę. Zgodą! Wchodzę w to! Dla zabawy tutaj będę robił publikował swoje notatki. Uprzedzam - są one wynikiem czytania książki, której zakończenia jeszcze nie znam. Której jeszcze nie przetrawiłem i nie analizowałem.
Dziś, między 15:30 a 16, korzystając z przerwy udałem się oddalonego o 5 minut empiku. Na wejściu nie byłem przekonany, że odnajdę książkę, ale mimo wszystko poszedłem do działu z horrorem i spotkałem się rozczarowaniem. „Lato Nocy” Simmonsa, któraś z książkowych części „Obcego”, dalej Masterton, King, „Drakula” Brama Stokera podejrzanie grubsza od mojego egzemplarza. Przycupnąłem by zajrzeć na najniższą półkę. Mojej książki jednak i tu nie ma. Nagle obok mnie pojawiają się nogi i głos młodego sprzedawcy pyta mnie, czy nie szukam czegoś konkretnego. Mówię tytuł. Sprzedawca w okularach i ledwo pokruszonej zarostem twarzy, nie wyrażającej zupełnie niczego rusza w zupełnie innym kierunku. Zatrzymuje się przy półce. Sięga po książkę. Od razu. Wiedział. Zapłaciłem, bez grosika zwrotu.
Już samo przeglądanie pobudza wyobraźnię i skojarzenia z książkami Suttera Cane’a, które to swoją niepokojącą właściwością przenikały strony fikcji zmieniając rzeczywistość.
Notki (nie mam pojęcia, czy cokolwiek z tego ma znaczenie później)
Hoss wspomina o dwóch tajemnicach:
- Zampanò otaczał się na spacerach pokaźną sforą okolicznych dzikich kotów. Koty zaczęły w pewnym momencie znikać. Hoss wspomina, że dwa z zaginionych kotów znalazł brutalnie zabitych.
- Druga tajemnica to tajemnicze bruzdy na podłodze długości 15-20 cm, które zostały zauważone przy zwłokach staruszka.
Zampanò był ślepy. Połowa jego książkowego zbioru napisana była brailem, a reszta czytali mu lektorzy. A raczej lektorki.
Nie bardzo z tego powodu rozumiem, jak on mógł cały czas pisać (str. xxiv). Część, a może wszystkie teksty dyktował (komu?).
Relacja Navidsona (choć nie istnieje), to rozpowszechniana była na kopiowanych VHSach. Czas i miejsce: 1990, Wirginia, mały staroświecki dom na rogu Suecoth i Ash Tree Lane. Autor: Will Navidson, 48 latek, fotograf.
Na taśmie widać drzwi, a za drzwiami mroczny korytarz. Tłumaczy to cytat Dantego „Ty który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...".
Wagabunda wspomina o Drapku i Pocharatce, postaciach z Simpsonów. Potem wspomina o tym serialu Zampanò. Potem jest wspomnienie Calvina i Hibbesa. Oraz fotograf Joel-Peter Witkin. Buduje klimat? W moim przypadku to tak.
Timeline (v1)
- 1990 – „Pięcioipółminutowy korytarz”
- 1991 – („niespełna rok później” wychodzi kolejny film) „Eksploracją nr 4”
- 1992 – po USA krążą kopie filmu Navidsona, w tym czasie ludzie próbują ustalić, kto jest jego autorem, a po ustaleniu zainteresowanie gaśnie, interesując jedynie zaintersowanych fanów dziwactw
- 1993 – Miramax wprowadza Relację Navidsona do kilku kin w Nowym Jorku i Los Angeles.
- 1997.01.05 – list Zampanò
- 1997.01.06 – śmierć Zampanò
- 1998.10.31 – Johnny Wagabunda siedząc w Hollywood (Kalifornia) skończył pisać wstęp do „Domu z Liści"


